wtorek, 28 czerwca 2011

Pochowajcie mnie pod podłogą (2009)



Scena z "Pochowajcie mnie pod podłogą" Sergieja Snieżkina. Piękna scena. Piękny film (i trochę straszny też).

5 komentarzy:

  1. Miny postaci rozbrajają. Co byś więcej o filmie napisał? Ciekawie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok. To ekranizacja kontrowersyjnej, i ponoć mocno autobiograficznej powieści Pawła Sanajewa. Powieści nie znam, ale po obejrzeniu filmu wierzę, że to historia, u której podstaw tkwi czyjeś autentyczne doświadczenie. I wydaje mi się, że nie sposób nie uwierzyć.

    Ujęta - może nie w całości, ale przede wszystkim - z perspektywy kilkuletniego bohatera historia chorowitego chłopaka wychowywanego przez niezrównoważoną psychiczne babcię, izolującą go od otoczenia i matki, którą (jak niemal każdym innym) pogardza.

    Babcia jest na pierwszym planie i jest to fascynująca każdym calu postać. Jest trochę jak matka z "Takiego pięknego syna urodziłam" Koszałki, ale taka, którą mógłby wymyślić i opisać Dostojewski. "Rosyjska dusza" w odromantycznionej, zdeformowanej wersji. Jednocześnie groteskowa i bardzo prawdziwa, odpychająca i przejmująca; tyle samo w niej nienawiści i frustracji, co miłości i oddania. Często zresztą nie sposób odróżnić jedno od drugiego.

    Jest tu ten sam - bardzo charakterystyczny dla nowego kina rosyjskiego - splot brutalności, groteskowości i krytycznie przedstawianej "złej rosyjskości", co np. u Bałabanowa, tyle że tu zło przybiera formy przede wszystkim emocjonalne; to rzecz o patologicznej rodzinie, toksycznej miłości, ale można go też postrzegać, jako kolejny film o ludziach zniszczonych przez system, w którym przyszło im żyć.

    Znakomity film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. * Swoją drogą, zachęcam Cię do nadrobienia zaległości z Bałabanowa. Jego ostatnie filmy, "Morfina" i "Palacz", to nic poniżej "Ładunku 200" czy "O potworach i ludziach". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A no od jakiegoś czasu planuję się z nimi zapoznać. Teraz zrobię to chętniej. Tylko póki co nie mogę się wydostać z włoskich gatunków.

    OdpowiedzUsuń